Jestem zwolennikiem rewolucji - przyznaje Jarek Wist, wokalista, w rozmowie z Portalem Ludzi Sztuki

Z młodym wokalistą Jarkiem Wistem o jego muzycznej karierze rozmawia Arkadiusz Kałucki

– Program telewizyjny „Szansa na Sukces” to Twój muzyczny krok w kierunku solowej kariery.  Występowałeś także w chórze TGD?

– Wygrałem „Szansę na sukces” jeszcze zanim trafiłem do TGD. Dopiero później, biorąc udział w niektórych projektach telewizyjnych TVP, poznałem dyrygenta, który zaprosił mnie do śpiewania w chórze. Było to na pewno świetne doświadczenie, zarówno duchowe, jak i techniczne, które znacznie wpłynęło na mój wokal.

– Współpracowałeś później z mistrzami muzyki jazzowej między innymi z Krzysztofem Herdzinem czy Anną Marią Jopek. To szczęście i zaszczyt móc chłonąć ich wiedzę i podejście do muzyki zwłaszcza, że byłeś debiutantem. Jak wspominasz ten etap swojej kariery?

– Z Anna Marią Jopek zaśpiewałem wspólnie podczas spektaklu Kolęda Nocka, którego autorem był Wojciech Trzciński. Było naprawdę paru ciekawych wokalistów, z którymi udało mi się wymienić „emocjami” na scenie, a to wszystko dzięki Elżbiecie Skrętkowskiej, która zaangażowała mnie do kilku wspaniałych projektów telewizyjnych. Krzysztofa Herdzina poznałem już po moim muzycznym debiucie. W 2007 roku napisał dla mnie jeden utwór, dlatego łatwo mi było się z nim później skontaktować i w roku 2010 współtworzyć projekt Swinging with Sinatra.

– Przez wiele następnych lat bardzo mocno byłeś i, śmiem twierdzić, nadal jesteś kojarzony z Frankiem Sinatrą, a to za sprawą płyty i koncertów pt. „Swinging with Sinatra”. Czy ta muzyczna łatka nie przeszkadza Ci dziś, kiedy już odszedłeś od jazzu?

– Jestem przyzwyczajony do przyklejania polskim artystom łatek. Z drugiej strony, bardzo mnie cieszy, że jednak ten projekt się przyjął, a moje interpretacje utworów Sinatry zapadły ludziom pozytywnie w pamięć. Teraz często spotykam się z różnymi opiniami: niektórzy twierdzą, że może powinienem pozostać przy swingu, lecz zazwyczaj otrzymuję dobre reakcje na zmianę kierunku moich działań artystycznych. Do dziś śpiewam koncerty z cyklu Swinging with Sinatra, co wyraźnie świadczy o tym, że istnieje zapotrzebowanie na tego typu muzykę. Tym razem jednak musiałem wybrać się dalej …, gdzieś poza znanym już światem - by tak, jak każdy artysta, wyruszyć na  poszukiwanie własnej drogi. Stąd też płyta Na swojej skórze i kolejne rzeczy, które rodzą się już w głowie.

–Album „Jest zapisane” był pierwszym sygnałem dla fanów. Sygnałem,  że chcesz realizować coś nowego w swojej muzyce. Jesteś zwolennikiem ewolucji czy rewolucji w muzyce?

– Zawsze jestem zwolennikiem rewolucji, czegoś co nowe, choć nie uważam, że zawsze należy obracać świat do góry nogami, by go zawojować. Jestem raczej fanem dążenia do utrzymania autonomii i wyrażania siebie tak, jak podpowiada nam to nasze serce. Tylko wtedy stajemy się wiarygodni i najlepsi w tym, co robimy.

 – Chciałbyś cofnąć czas i zacząć od nowa swoją przygodę z muzyką?

– Czasem tak. Na pewno cofnąłbym czas, by okazać trochę więcej odwagi i walczyć o swoje, a przede wszystkim o swoją wolność w tworzeniu własnej „przestrzeni” muzycznej.

–Aktualnie promujesz kolejny krążek w dyskografii „Na swojej skórze”. Płyta zawierająca twoje dwa oblicza: smutek, żal, nostalgię i drugie - optymizm, energię. Kto Ci pomógł  w realizacji tak różnych stanów emocjonalnych?

– Życie i ludzie… Tym razem postanowiłem zanurzyć się w sobie i wyciągnąć myśli, które nieuporządkowane wybudzały mnie ze snu i męczyły tak długo, aż nie zapisałem ich na kartce papieru. W konsekwencji udało mi się napisać znaczną większość tekstów i wypełnić je melodiami, które najczęściej pojawiały się wraz ze słowami np. powrót do domu w deszczowej aurze (Tak mi ciebie brak), czy zabieganie i chaos (Zakręceni). Przewodni według mnie utwór Notte (Noc) jest opisem smutnej i niepewnej rzeczywistości, ale też opisem walki z niektórymi lękami i negatywnymi emocjami. Ta płyta mówi nie tylko o mnie. Opisuję na niej również sytuacje innych osób, często moich przyjaciół, choć są to najczęściej smutne doświadczenia życiowe. W ogromnej części płyta Na swojej skórze to efekt współpracy z Piotrem Siejką, z którym wcześniej zrealizowałem dwie piosenki na poprzedniej płycie. Utwór Jesteś tam stworzyłem razem z Ronem Adamsem. Swoje myśli dołożyli także Paulina Przybysz, Ewa Bem-Wiśniewska, Andrea Bianchi oraz Ryszard Kunce.

– Portal Ludzi Sztuki zagościł już na stałe w internecie. Czym jest dla ciebie jest internet?

– Dla mnie internet to przede wszystkim zjadacz czasu. Pomaga mi jednak wtedy, gdy chce posłuchać dobrej muzyki zza mórz i oceanów.  Ale jest też miejscem, gdzie mogę prezentować swoją muzykę i komunikować się z fanami. Internet, a zwłaszcza media społecznościowy, praktycznie zupełnie zniwelowały dystans pomiędzy artystą a odbiorcą muzyki. To niesamowite, że mogę porozmawiać właściwie z każdą osobą zainteresowaną moją twórczością. Taki bezpośredni kontakt z fanami daje mi też dużo pozytywnych emocji. Każda wiadomość i każdy „like” dotyczący mojej twórczości, to informacja, że gdzieś tam na świecie, ktoś odnalazł w mojej muzyce coś dla siebie. To bardzo cieszy i daje mi dużo motywacji do dalszej pracy.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Arkadiusz Kałucki
Fot. Kamila Kozińska

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się.