Dzisiaj teatr to już gorszy świat - szczerze przyznaje Małgorzata Krzysica, krakowska aktorka i wokalistka

– Czy praca w zawodzie aktorki to dla Ciebie marzenie z dzieciństwa?

– Od zawsze…  Jeszcze w przedszkolu o tym marzyłam, i trudno było tego nie zauważyć.

– Marzenia, marzeniami, a rzeczywistość… Czy trudno dziś się utrzymać z aktorstwa?

– Dla aktora mieszkającego poza Warszawą dziś możliwości są marne. Można próbować dojeżdżać na castingi, ale… Zostaje więc etat w teatrze, jeśli go masz, i żmudna, codzienna i mało płatna aktorska robota. Przez centralizację finansowania  telewizyjnych ośrodków regionalnych odpadła możliwość pokazywania się w programach regionalnych. Kiedyś Kraków był miejscem, gdzie powstawały dzieła sztuki w teatrze telewizji, było „SPOTKANIE Z BALLADĄ’’. Teraz wynajmuje się studio na realizację kiepskich, amatorskich kabaretów. Ośrodki regionalne  umierają lub dogorywają.

- Grając na krakowskich scenach teatralnych masz styczność z młodymi aktorami. Widzisz w nich  samą siebie na początku? A może teatr dzisiaj to już zupełnie inny świat?

– Niestety inny… Dla mnie gorszy. Kiedy zjawiłam się w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie jako młodziutka adeptka sztuki, to dosłownie przemykałam pod ścianami i przedstawiałam po kilka razy starszym kolegom. Pamiętam, jak z pokorą słuchałam uwag  starszej aktorki Haliny Gryglaszewskiej. Grała wtedy Matkę, a ja Alinę w ‘’BALLADYNIE ‘’. Dziś jakaś blondynka dumnie spaceruje po korytarzach teatru i nie mówi nawet dzień dobry. Cóż,  może mieć kłopot, kiedy to ja zagram jej matkę, bo nie wiem nawet  jak ma na imię. Młodzi są inni, niż nasze pokolenie. Są bardziej roszczeniowi, pewni siebie i z ogromnym parciem na tzw. szkło.

– Co Małgorzata Krzysica  wnosi do swoich teatralnych kreacji, a co grane postaci wnoszą do jej  życia codziennego?

– Do ról teatralnych wnoszę siebie, swoje doświadczenia, kompleksy i przemyślenia.  Zagranie zaś spójnej psychologicznie postaci mnie wzbogaca o kolejne doświadczenie życiowe i aktorskie.

– Aktor, który potrafi znakomicie śpiewać, to dziś - moim zdaniem – ewenement.  Ty jesteś aktorką i nagrałaś już trzy znakomite płyty. Ta najnowsza „Yavmir” ukazała się dzięki crowdfundingu. Śpiewasz, bo lubisz, potrafisz i chcesz, czy  może wykonujesz to, bo tak Cię nauczono w szkole aktorskiej i postępujesz według zasad?

– Aktor, który śpiewa, niekoniecznie umie to robić. Śmieszy mnie określenie „piosenka  aktorska”. Śpiewam, bo lubię i staram się to robić zawodowo.

– Trema zawsze powinna towarzyszyć aktorowi?

– Oczywiście, bez niej spektakl, czy koncert byłby bez duszy… A każdy występ jest inny, tak jak inny jest dzień i kondycja psychofizyczna aktora czy też widza.

– Swoich rozmówców pytam często o wykorzystywanie internetu. Sam jestem jego zwolennikiem. Tobie internet pomaga w pracy, czy też wykorzystujesz jego możliwości do innych celów?
–  Możliwości Internetu są ogromne, zwłaszcza w czasach, kiedy z mediów zalewani jesteśmy bełkotem i kakofonią. Tu, jeśli poszukasz, to znajdziesz artystów prawdziwych i wielkich, a niekoniecznie promowanych przez komercyjne media, które tkwią w powiązaniach z wielkimi korporacjami. Oczywiście każdy kij ma dwa końce, bo złośliwy były mąż lub zakompleksiona wokalistka obrobi potem tego wykonawcę anonimowo w internecie, ale ja już mam w nosie takie komentarze i po prostu ich nie czytam. Jeżeli moja muzyka i tekst dotrą choć do jednego wrażliwca, oznacza to, że warto było tę płytę stworzyć. Tak więc wysyłam  w internetową przestrzeń dużo dobrej energii i pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło.

 – Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Arkadiusz Kałucki

Fot. archiwum artystki

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się.